„Polowanie dla rozrywki i zabawy”? Czas rozbić największy mit antyłowieckiej narracji

W dyskusjach o łowiectwie najczęściej powtarzanym, wręcz dyżurnym hasłem organizacji antyłowieckich jest twierdzenie, że współczesne myślistwo to „hobby”, „krwawa rozrywka” lub „zabawa kosztem zwierząt”. To emocjonalna manipulacja, która ma na celu jedno: obrzydzić opinii publicznej legalną i niezbędną działalność myśliwych.

Myśliwy patrzy przez lornetkę

Czas spojrzeć na fakty i literę prawa. W polskim systemie prawnym i przyrodniczym nie ma czegoś takiego jak „polowanie dla rozrywki”. Wszystko, co dzieje się w lesie, czy na polach rolników, to realizacja ustawowych obowiązków na rzecz państwa.

Ustawa stawia sprawę jasno: To zarządzanie zasobami przyrody, a nie hobby

Zajrzyjmy do Ustawy Prawo Łowieckie. Już jej pierwszy artykuł definiuje, czym jest łowiectwo. Nie ma tam ani słowa o „rekreacji”, „sporcie” czy „spędzaniu wolnego czasu”.

Art. 1. ustawy Prawo Łowieckie: Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, oznacza ochronę zwierząt łownych i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.

Każde wyjście myśliwego do lasu z bronią nie jest jego prywatnym „widzimisię”. To realizacja Rocznych Planów Łowieckich, które są dokumentami urzędowymi, zatwierdzanymi przez państwową instytucję – Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe (Nadleśniczego). Myśliwy wykonuje zadanie publiczne powierzone mu przez Państwo.

Dlaczego musimy polować? To nie zabawa, to twarda konieczność

Wielu krytyków uważa, że przyroda „poradzi sobie sama”. To utopia. Człowiek tak głęboko przekształcił środowisko (wielkoobszarowe uprawy kukurydzy, brak naturalnych dużych drapieżników w wielu regionach, brak surowych zim), że bez regulacji populacji doszłoby do katastrofy ekologicznej i gospodarczej.

Gdyby myśliwi potraktowali łowiectwo jako „rozrywkę” i z dnia na dzień zrezygnowali z wyjść w teren, konsekwencje byłyby natychmiastowe:

  1. Dla rolnictwa: Populacje dzików i jeleniowatych wzrosłyby lawinowo, niszcząc tysiące hektarów upraw. Straty rolników poszłyby w miliardy złotych.

  2. Dla lasów: Nadmierna liczba zwierzyny płowej uniemożliwiłaby naturalne i sztuczne odnowienia lasu (zgryzanie młodych drzewek).

  3. Dla weterynarii i bezpieczeństwa: Brak redukcji to natychmiastowy powrót i rozprzestrzenianie się groźnych chorób zakaźnych, takich jak afrykański pomór świń (ASF) czy wścieklizna, a także drastyczny wzrost liczby wypadków drogowych z udziałem dzikich zwierząt.

Myśliwy to nie „turysta w lesie”, to wykonawca zadań państwowych

Przeciwnicy polowań często pytają: „Skoro to praca i obowiązek, to dlaczego myśliwi robią to za darmo w wolnym czasie?”.

Polska gospodarka łowiecka opiera się na unikalnym, społecznym modelu. Myśliwi wykonują ciężką, fizyczną i odpowiedzialną pracę (szacowanie szkód, budowa urządzeń łowieckich, nocne dyżury na polach rolników, realizacja planów odstrzału) całkowicie społecznie, oszczędzając budżetowi państwa (czyli wszystkim podatnikom) setki milionów złotych rocznie. Nazywanie tej odpowiedzialności „rozrywką” jest głębokim nadużyciem i obrazą dla ludzi, którzy poświęcają swój czas na rzecz ochrony polskiej przyrody i rolnictwa.

Komentarze

Popularne posty